Kategorie Choroby układu oddechowegoChoroby zakaźneZdrowie

Ministerstwo Zdrowia nie będzie poddawać testom milionów Polaków. Znamy powód

Pod względem ilości wykonywanych testów na obecność koronawirusa Polska jest na szarym końcu w porównaniu chociażby z innymi krajami UE. Czy to się wkrótce zmieni? Wszystko wskazuje na to, że nie. Ministerstwo zdrowia nie widzi bowiem potrzeby przesiewowych badań ludności.

Powoływanie na wytyczne WHO

Ministerstwo zdrowia i główny inspektorat sanitarny odnoszą się do wytycznych opublikowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Zdaniem organizacji testowane powinny być przede wszystkim osoby chore i takie, które miały z nimi kontakt. Jakiś czas temu do tego grona osób testowanych dołączył personel ochrony zdrowia, które walczy z wirusem na pierwszej linii frontu.

Obecne polskie moce diagnostyczne mają skupić się na ogniskach choroby. Tak było chociażby w przypadku szerokich badań górników na Śląsku, wśród których pojawiły się masowe zakażenia, co wykazały przeprowadzane testy. W konsekwencji liczba potwierdzonych zarażeń w tej części Polski diametralnie wzrosła.

Na pewno nie powinniśmy zmniejszać liczby wykonywanych testów na obecność koronawirusa, tylko przynajmniej utrzymać ją na tym samym poziomie lub zwiększyć. Będzie to ważne tym bardziej, jeśli okaże się, że wirus nie jest sezonowy – mówi dr Beata Orzechowska z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda PAN

Pixabay

Wiarygodność szybkich testów

Wiele polskich firm przeszło istne trzęsienie ziemi i nie wyobraża sobie, aby miało mieć to miejsce po raz kolejny. Niestety, rozmrażanie gospodarki oznacza ryzyko pojawienia się nowych ognisk wirusa, a nawet drugiej fali zakażeń. W związku z tym firmy chciałyby przebadać swoich pracowników przed wpuszczeniem ich do pracy, aby możliwie jak najbardziej ograniczyć ryzyko zachorowań. Czy jest taka możliwość? Jednym z rozwiązań są szybkie testy, które pozwalają na wykrycie wirusa szybciej niż testy laboratoryjne. Sęk w tym, że choć ministerstwo ma ich dużo, ich wiarygodność woła o pomstę do nieba. W praktyce jeden z tego typu testów miał skuteczność zbliżoną do 40 procent. To jak wróżyć z fusów… W związku z tym resort zdrowia stoi na stanowisku, że badania przesiewowe przeprowadzane za pomocą szybkich testów nie mają sensu, a tym samym mogą dać dużą liczbę fałszywych, nic nieznaczących wyników.

Na dziś zarówno WHO, jak i Europejskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, krajowi konsultanci i wytyczne Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nie zalecają wykonania badań serologicznych przy użyciu testów tzw. szybkich, kasetkowych. Nadal podlegają one ocenie wiarygodności i skuteczności – czytamy w korespondencji z resortem

Wiele placówek wychodzi jednak z założenia, ze lepszy szybki test niż nic. Otwieranie gospodarki będzie więc prawdopodobnie powodowało częstsze stosowanie badań przesiewowych i już są ku temu przesłanki. Szybkie testy zamawiają coraz częściej samorządy.

whs

Kontrowersyjne wyniki badań w Łodzi

Władze Łodzi postanowiły przebadać prewencyjnie personel otwieranych żłobków i przedszkoli. Wyniki uzyskane poprzez szybkie testy zaczęły budzić ogromny niepokój. Okazało się, ze na 3337 przebadanych pracowników aż 456 otrzymało wynik pozytywny. Obecnie wszystkie te osoby są testowane przez sanepid testami genetycznymi. Już pierwszych kilkanaście dało wynik negatywny.

Zwiększenie przepustowości testów laboratoryjnych nie wchodzi w grę

Zwiększenie przepustowości testów laboratoryjnych w Polsce, które na dzień dzisiejszy wydają się być najbardziej dokładne, wiąże się z inwestycjami w nowe, większe laboratoria, a w następstwie kolejne zatrudnienia w tym sektorze. Finalnie mogłoby się to odbić nawet na jakości wykonywanych testów.

Testy to pracochłonna sprawa, wykonanie jednej partii – ok. 100 – zajmuje kilka godzin. Personel na jednej zmianie nie jest zresztą w stanie zrobić więcej, bo pracuje w fartuchu, maseczce, goglach, przyłbicy i rękawiczkach i po paru godzinach człowiek ma już dość – przekonuje dr Orzechowska

Ministerstwo Zdrowia nie będzie poddawać testom milionów Polaków. Znamy powód
Free Stock

Oprócz tradycyjnych testów laboratoryjnych i tzw. szybkich testów istnieje jeszcze jedna, w zasadzie najdokładniejsza metoda wykrywania koronawirusa. Metoda, która wykorzystuje łańcuchową reakcję polimerazy (PCR) tzn. powiela ilość interesujących badaczy fragmentów kodu genetycznego wirusa. W konsekwencji zdecydowanie łatwiej można go wykryć. Problem w tym przypadku polega jednak na tym, że takie badania mogą być przeprowadzone jedynie w laboratoriach na odpowiednim poziomie zabezpieczeń, a tych w Polsce jest bardzo mało, a na wynik trzeba czekać niekiedy dłużej niż 24 godziny.

Myślicie, że ten koszmar wkrótce się skończy czy będziemy w nim tkić jeszcze przez długie miesiące?

Źródła: serwisy.gazetaprawna.pl
Fotografie: pixabay.com