Kategorie Choroby zakaźneZdrowie

Zwolnił położną, bo napisała, że w szpitalu brakuje maseczek. Dyrektor wydał oświadczenie

Jak przygotowana jest polska służba zdrowia na walkę z koronawirusem? To pytanie, które zadaje sobie dzisiaj miliony Polaków. Podczas gdy rząd uspokaja i zapewnia, że jesteśmy przygotowani na starcie z COVID-19, pojawiające się co jakiś czas w mediach społecznościowych wpisy pokazują „nieco inną” rzeczywistość. Położna ze szpitala z Nowego Targu napisała na Facebooku, że w placówce, w której pracuje, brakuje maseczek ochronnych. Nie przypuszczała jednak, że lada moment może za to surowo zapłacić.

Napisała, że w szpitalu brakuje maseczek. Chwilę później została zwolniona

Renata Piżnowska, położna z Nowego Targu, 18 marca opublikowała na Facebooku post, w którym oznajmiła, jak wygląda sytuacja w szpitalu. Pokazała ręce po dyżurze, a także maseczkę, którą sama wykonała, ponieważ… brakowało ich na oddziale. Nie przewidziała jednak, że czekają ją z tego tytułu tak poważne konsekwencje.

Na swoim profilu facebookowym pokazałam moje ręce po dyżurze oraz maseczkę, którą sama wykonałam, ponieważ brakowało ich na naszym oddziale. To spowodowało, że dyrektor wręczył mi wypowiedzenie dyscyplinarne. Dyrektor powiedział mi, że naruszam dobre imię szpitala i straszę pacjentów, a swoją decyzję argumentował ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracownika – relacjonuje położna z Nowego Targu, Renata Piżanowska w rozmowie z PAP

Instagram

enate”>Pani Renata, która we wpisie nie podała nazwy szpitala, nie kryje oburzenia, że została zwolniona z tego powodu, a właściwie za „rażące naruszenie obowiązków pracy”. Jest w tym większym szoku, że ma to miejsce w czasach pandemii, czyli w czasach, kiedy brakuje rąk do pracy.

Dyrekcja szpitala jednak sama publikowała ogłoszenia o braku jednorazowych maseczek, a teraz twierdzi, że maseczki są. To sytuacja absurdalna. Ja swoje obowiązki pracownicze zawsze wypełniałam należycie, a mój post nie powinien być powodem do zwolnienia

W obronie położnej

Po stronie położnej stanęły związki zawodowe, którzy zwrócili uwagę na to, że w dobie zagrożenia, jakim jest koronawirus, nie powinno się zwalniać pracowników służby zdrowia. Tymczasem dyrektor szpitala w Nowym Targu Marek Wierzba odbywa kwarantannę, ponieważ spotkał się z zarażonym COVID-19 posłem Edwardem Siarką. Pani Renata z kolei obawia się, że mogła zarazić się wirusem od dyrektora placówki. Problem w tym, że jeśli zachoruje, zostanie bez ubezpieczenia.

Pixabay

„Brak maski to zagrożenie dla personelu”

Pani Renata postanowiła nie pozostawiać sprawy bez echa i opisała ją na profilu ministerstwa zdrowia. W opublikowanym przez nią poście czytamy o poważnym zagrożeniu personelu, który odpowiada za ratowanie ludzkich istnień.

To że ja mam zwolnienie z pracy to tylko dwie ręce mniej, a to że jeszcze może być takich osób kilkadziesiąt to już zagrożenie! Brak maski to zagrożenie dla personelu czyli dla nas, ratowników, pielęgniarzy, położnych. Pokazanie prawdy skutkuje takimi samymi represjami jak za komuny. O to chodzi? Opamiętajcie się. Zamiast walczyć z ludźmi walczcie z koronawirusem

Instagram

Co na to wszystko dyrektor szpitala?

Dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Nowym Targu w specjalnym oświadczeniu otwarcie przyznał, że podjął decyzję o zwolnieniu dyscyplinarnym położnej po tym, jak kobieta opublikowała wpis na Facebooku na temat braku w zaopatrzeniu szpitala.

Żyjemy w okresie ogłoszonego stanu epidemii – od każdego z nas zależy, jak przetrwamy ten okres. Od wykwalifikowanego personelu medycznego, pracowników szpitala mamy prawo wymagać więcej niż od zwykłych ludzi. Odpowiedzialności, rzetelności i prawdziwego przekazywania informacji. Tymczasem post tej pani był sianiem paniki wśród ludzi, co w obecnej sytuacji może mieć opłakane skutki – tłumaczył dyrektor Marek Wierzb

Dyrektor ponadto zaprzeczył informacjom opublikowanym przez położną twierdząc, że szpital posiada pełne zabezpieczenie w postaci o środków ochrony osobistej.

Oczywiście są problemy z kupnem masek, kombinezonów czy przyłbic, ale na razie jako placówka jesteśmy całkowicie zabezpieczeni w tej kwestii. Ponadto nasza placówka działa w pełnym zabezpieczeniu personalnym. Na żadnym oddziale nie mamy braków, zarówno jeśli chodzi o lekarzy jak i pielęgniarki

Komu wierzysz? Obawiamy się, że odpowiedź może być tylko jedna. Podziel się tą informacją z innymi. Niech sami odpowiedzą sobie na to pytanie.

Źródła: PAP, Gazeta Krakowska
Fotografie: www.instagram.com