Kategorie Dieta i odchudzanieOdżywianieZdrowe zakupy

Inspekcja sprawdziła wiarygodność pochodzenia warzyw i owoców w dużych sieciach handlowych

Chcąc wspomóc polskich rolników wiele osób wybierając się do sklepów wybiera produkty polskiego pochodzenia, a przynajmniej tak sądzi, że wybiera. Rzeczywistość w tym przypadku pozostawia bowiem wiele do życzenia. Hiszpańskie truskawki czy cebula pochodząca z Holandii sprzedawane jako polskie to nic nowego. Kiedy rolnicy powiedzieli „dość”, kontrolę w tym zakresie podjęła Inspekcja Handlowa, której wyniki właśnie zostały opublikowane. Niestety nie napawają optymizmem.

Informacja o kraju pochodzenia warzyw i owoców. Inspekcja Handlowa sprawdziła jej wiarygodność

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK) podaje, że w ciągu pierwszej połowy Inspekcja Handlowa (IH) sprawdziła oznakowanie 3527 partii produktów łącznie w 395 głównie sklepach dużych sieci handlowych (nie tylko), których to najczęściej dotyczyły skargi ze strony rolników. Kontrole dotyczyły przede wszystkim produktów, które cieszą się wśród Polaków największą popularnością i w przypadku których istnieje największe ryzyko wprowadzenia w błąd, czyli m.in. ziemniaków, jabłek, pomidorów, ogórków czy marchwi.

Pxhere

Tomasz Chróstny, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, podkreśla, że „wprowadzanie konsumentów w błąd jest absolutnie niedopuszczalne”.

Konsumenci mają przed zakupem prawo do pełnej, jasnej i rzetelnej informacji o ofercie, w tym także o kraju pochodzenia owoców czy warzyw. Od dużych, profesjonalnych przedsiębiorców, jakimi są sieci handlowe, oczekuję szczególnej staranności i dbałości o klientów, w tym prawidłowej informacji o oferowanych produktach. Wprowadzanie konsumentów w błąd jest absolutnie niedopuszczalne

Jak się ma do tego rzeczywistość?

Wikimedia Commons

Co dziesiąta partia warzyw i owoców miała błędne oznaczenie kraju pochodzenia lub wcale nie miała takowego oznaczenia

Spośród 3527 partii produktów 358 (10,2 proc.) miała błędne oznakowanie kraju pochodzenia lub nie miała podanego go wcale. Zdarzało się, że informowano jednocześnie o kilku krajach pochodzenia, podczas gdy jednym z nich była Polska. Tak było chociażby w przypadku groszku Konferencja z Holandii.

Najwięcej nieprawidłowości w oznakowaniu krajem pochodzenia było w sieciach sklepów:

  • Delikatesy Centrum (25,2%),
  • E.Leclerc (17,3%),
  • Intermarche (15,9%),
  • Lewiatan (14,6%),
  • Lidl (9,6%),
  • Dino (9,1%),
  • Kaufland (8,3%)
Pixabay

Zastrzeżenia tyczą się również pojedynczych sklepów sieci, a także sklepów niesieciowych:

  • ABC (100% zakwestionowanych partii),
  • Groszek (47,7%),
  • Piotr i Paweł (25%)
  • sklepy niesieciowe (36,2% skontrolowanych partii)

Przypadek? Na to pytanie odpowiedzcie sobie już sami, jednak odpowiedź wydaje się być tylko jedna.

Konsekwencje

Wyniki kontroli będą analizowane pod kątem naruszania zbiorowych interesów konsumentów. Jeśli będą podstawy do postawienia zarzutów, będę wszczynał postępowania przeciwko tym przedsiębiorstwom, które wprowadzając konsumentów w błąd naruszają zbiorowe interesy konsumentów – zapowiedział już Tomasz Chróstny

Pierwsze postępowanie jest już w toku. Tyczy się właściciela sieci sklepów Biedronka, Jeronimo Martins Polska. Przedsiębiorcy grozi kara w wysokości do 10 procent rocznego obrotu.

Pixabay

Zmiany od 1 lipca

Każda partia warzyw lub owoców powinna mieć przyporządkowaną, czytelną i jednoznaczną informację na temat kraju pochodzenia produktu. Informacja ta nie możne wprowadzać potencjalnego konsumenta w błąd. Począwszy od 1 lipca nieprawidłowości w tej sprawie należy zgłaszać odpowiednio do wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Nie bądźmy obojętni na tego typu oszustwa.

Źródła: www.fakt.pl
Fotografie: pixabay.com